Recently in Vina del Mar Category

24 stycznia 2009 16:38

LAPT Vina del Mar: Od połowy dużej ciemnej do mistrzostwa LAPT

by Brad Willis and Change 100

Vina del Mar w Chile to doskonałe połączenie luksusu i bezpretensjonalności. Hotel Del Mar to pięciogwiazdkowy obiekt z ogromną salą do gry w bingo na pierwszym piętrze. Pokoje, jak na wszystkich imprezach PokerStars, są wspaniałe a obsługa jest na tyle miła, że jeżeli sobie tego życzysz, to przyniesie niedokończony posiłek z restauracji do Twojego pokoju na srebrnym talerzu. Zazwyczaj niechętnie nazywamy coś idealnym, ale ten turniej jest naprawdę blisko tego określenia.

Gdy organizatorzy serii Latin American Poker Tour odkryli to "miasto ogrodów" nad brzegiem oceanu spokojnego, od razu wiedzieli, że będzie to doskonałe miejsce na jeden z przystanków Sezonu 2. Zawodnicy zjechali tutaj zarówno z krajów Ameryki Południowej jak i dalekiej Islandii, Holandii oraz Wielkiej Brytanii. Wpisowe nie było tak wysokie jak w większości dużych turniejów, ale emocje oraz świeżość całej imprezy sprawiły, że było to wyjątkowe wydarzenie.

Dwustu szesnastu graczy wkupiło się do turnieju głównego, aby zagrać o swoją część z puli ponad pół miliona dolarów. Pomimo, że to już piąty stół finałowy LAPT, jak do tej pory żadnemu mieszkańcowi Ameryki Południowej nie udało się zdobyć mistrzowskiego tytułu. Dziś to stwierdzenie jest już nieaktualne. Po trzech dniach rozgrywki (łącznie z dwu i pół godzinną walką na „bubble" w Dniu 2), w końcu wyłoniony został zwycięzca. Mistrzem LAPT Vina del Mar został Argentyńczyk Fabian Ortiz.

Opowieść o byłym właścicielu dyskoteki, który odrodził się niczym feniks z popiołów, będzie powtarzana jeszcze wiele razy. W skrócie, gdy przy stole finałowym pozostały cztery osoby, Ortiz miał ilość żetonów wystarczającą jedynie na połowę dużej ciemnej. Teraz, jest nowym mistrzem LAPT.

LAPT CHL_MainEventDay3FT_IJ2_4964.jpg

Opowieść o tym to jednak długa historia. Najlepiej więc, będzie rozpocząć ją od początku dnia.

Gra przy finałowym stole rozpoczęła się z podobną szybkością co walka o znalezienie się w kasie. Wyglądało to tak, jakby czas się zatrzymał. Po upływie czterdziestu minut, coś jednak w końcu zaczęło się dziać.

Rosnące poziomy ciemnych i natura hazardzisty wzięły w końcu górę. Oznaczały one koniec udziału w turnieju „ojca chrzestnego" urugwajskiego pokera - Jaime Ateneloffa.

Damian Salas udowodnił już, że potrafi grać nieszablonowo i swawolnie. We wcześniejszej fazie imprezy, potrafił mocno przebić zagranie rywala i pokazać karty typu 9-2. Gdy otworzył pulę za 33.000, pokerowy weteran z Urugwaju spojrzał na swoje karty i zagrał all-in za 80.000. Na ręku miał karty, które odpowiadały jego wiekowi 7-7. Salas sprawdził i pokazał Qd-Js. Flop był idealny dla Ateneloffa: 6h-4s-4c.

W tym momencie, Humberto Brenes obserwujący finałową rozgrywkę zza barierki, zaczął w swoim stylu dopingować swojego przyjaciela - Ateneloffa. "Chiquitita! Chiquitita!" krzyczał Brenes do Jyriesa Aguada Saba, (którego pseudonim to właśnie Chiquitita). "Ile mamy dni w tygodniu? SIETE!".

Na turnie pojawiła się jednak Qc i na prowadzenie wyszedł Salas.

"SIETE!!" krzyknął ponownie Brenes, gdy na stole pojawiała się karta. Niestety dla Ateneloffa była to 5s. Za zajęcie 9 miejsca zainkasował on $10.476.

LAPT CHL_MainEventDay3FT_IJG_6418.jpg
Pożegnalny uścisk dłoni Ateneloffa i Ortiza

Odpadnięcie Ateneloffa nie spowodowało festiwalu all-inów, pomimo tego, że stosy żetonów niektórych graczy były bardzo małe. W grupie graczy z mała liczbą żetonów znajdował się Eduardo Camia. Kiedy Damian Salas otworzył pulę podbiciem do 42.000, Eduardo Camia zagrał all-in za 127.000. Salas błyskawicznie sprawdził. As-9s Camii znalazło się w poważnych tarapatach, gdy swoje 9h-9d pokazał Salas. Na stole pojawiły się Qs-5c-4d-4c-8d i Camia zakończył turniej na 8 miejscu, za które otrzymał $13.095.

Camia czeka na swoje przeznaczenie

Przez poprzednie trzy dni rozgrywki, nikt nie miał wątpliwości kto jest ulubieńcem publiczności. Jyries Saba, mieszkaniec Vina del Mar, przerwał początkową ciszę w sali balowej Enjoy Casino krzykiem, który wszyscy zapamiętają. Jego głośne "Chiquitita" rozeszło się po całej sali turniejowej. Pomimo barier narodowościowych i językowych na stało zagościło w slangu prawie wszystkich uczestników.

Miejscowa publiczność pojawiła się dziś, aby wspierać swojego lokalnego faworyta. Co chwilę dało się usłyszeć donośne okrzyki „Chiquitita". W pewnym momencie turnieju, ilość żetonów Saby wystarczała jedynie na kilka ciemnych. Lokalny bohater odegrał się jednak i zajął jedno z miejsc przy finałowym stole. Zdawało się, że może nawet powalczyć o zwycięstwo, ale ostatecznie nie było mu to dane.

Fabian Ortiz z początkowej pozycji otworzył pulę podbiciem do 45.000 a Saba sprawdził z pozycji małej ciemnej. Na flopie pojawiły się Ks-5s-4d na co Saba niemal natychmiast ogłosił all-in. Ortiz w tym momencie posiadał nieznacznie więcej żetonów od Saby i zdecydował się sprawdzić. Publiczność natychmiast podniosła się z miejsce i w całej sali rozległ się donośny krzyk "Vamo Chiquitita!"

Kiedy karty zostały odwrócone Saba pokazał Kc-Jc i był w poważnych tarapatach, ponieważ Ortiz miał Ah-Ad. Publiczność wywoływała króle i walety, które jednak nie nadeszły. 8s na turnie i 6c na riverze nie pomogły Chiquititcie. Ortiz zgarnął w tym rozdaniu dużą pulę, która wysunęła go na prowadzenie w turnieju.

"CHI! QUI! TITA!" śpiewali fani, kiedy wiecznie uśmiechnięty Saba, żegnał się z graczami przy stole.

Dziękujemy Ci Chiquitita

Do tego momentu rozgrywki pule nie osiągały jeszcze ogromnych rozmiarów, jednak eliminacja Chiquitity spowodowała prawdziwą reakcję lawinową.

Damian Salas zagrał za 78.000 przed flopem a Giannelli niewiele myśląc odpowiedział przebiciem do 200.000. Hernan i Villa spasowali, natomiast Fabio Escobar zagrał all-in. Salas szybko wycofał się z rozdania. Giannelli, żeby sprawdzić musiał dorzucić jedynie 4.000, więc pocałował swoje karty i wyrównał. Mina Escobara mówiła wszystko. Ad-Ks Giannelliego było w doskonałej sytuacji przeciwko jego As-Qd. Na stole pojawiły się 5h-4h-2d-8d-9c. Escobar dalszy przebieg turnieju oglądał już zza barierki.

Escobar gratuluje zwycięstwa Giannelliemu

Po zgarnięciu tej puli, Giannelli wyszedł na prowadzeni w turnieju. Poprzednim razem taka sytuacja miała miejsce jeszcze w Dniu 1.

Eliminacja Escobara zdawała się zachęcić do gry Hernana Ville. Przez większość dnia miał on przed sobą zaledwie kilka żetonów i jego stos permanentnie się kurczył. W końcu zdecydował się na zagranie all-in. Karty jednak mu nie sprzyjały.

Wszyscy gracze spasowali a Fabian Ortiz podbił do 115.000 z pozycji małej ciemnej. Hernan Villa, wrzucił już do puli 30.000. Aby wyrównać musiał dołożyć 85.000 z pozostałych mu 95.000. Zdecydował się na sprawdzenie i pokazał 2d... oraz 6d. Ortiz odwrócił Qs-7. Flop 7s-3s-3c dawał Villi jedynie czysto iluzoryczne szanse. Kiedy na turnie pokazała się Ts nie miał ich już wcale. Na riverze spadła nic nie znacząca 9h i Villa zakończył swój udział w turnieju. Za zajęcie 5 miejsca otrzymał $28.809.

Villa czeka na ratunek

Kilka minut później, byliśmy świadkami rozgrywki o największą jak do tej pory pulę. Fabian Ortiz podbiła za 100.000 z pozycji rozdającego a Damian Salas przebił do 300.000 z małej ciemnej. Ortiz z impetem ogłosił zagranie all-in. Salas szybko sprawdził ze swoimi 547,000 w żetonach. Salas miał Ac-Js a Ortiz parę Tc-Th. Na stole pojawiły się 9s-Kh-Jc-6c-6s i Salas zgarnął pulę ponad 1,1 miliona.

Ortiz, któremu zostało 18.000 w żetonach, był pewnym kandydatem do zajęcia 4 miejsca. Ze stosem, nie starczającym nawet na dużą ciemną, rozpoczął walkę z malejącym szansami. Po potrojeniu się, a następnie podwojeniu, miał już więcej żetonów niż Leandro Balotin.

Z 165.000, Leandro Balotin zagrał za wszysko a Ortiz sprawdził. Gdy się okazało, że ma więcej żetonów od Balotina wszyscy byli nie lada zaskoczeni. Balotin pokazał Qs-5c i musiał liczyć na pomoc w walce przeciwko Ad-8d Ortiza. Fani Leandro natychmiast zaczęli skandować "mujeres" (damy).

Na flopie pokazały się Ah-2h-2d i Balotin do zwycięstwa potrzebował aż dwóch kolejnych kart. 6s na turnie rozwiała jego nadzieje. Gdy na stole lądował Jd, młody gracz już się żegnał z pozostałymi uczestnikami.

LAPT CHL_MainEventDay3FT_IJG_6614.jpg

Po długiej przerwie i dość delikatnej rozgrywce pomiędzy trzema graczami, publiczność omal nie zasnęła. Było późno, więc wybaczamy jeśli ktoś przespał podbicie przed flopem Vincenzo Giannelli za 124.000 z pozycji rozdającego. Wszyscy trochę się ożywili, gdy Damian Salas ogłosił, że przebija z dużej ciemnej i zagrał all-in. Aby sprawdzić, trzeba było zainwestować 520.000.

Giannelli poderwał się z krzesła i krzyknął "Sprawdzam! To nie była kradzież!" Wysoko podniósł swoje karty i mocno uderzył nimi w stół: Ac-Qh.

Salas nie mógł tego przebić. Pokazał Ah-5s.

Publiczność opowiedziała się po stronie Giannelliego, skandując jego imię. Flop 9d-3d-6s dawał jednak nadzieję kibicom Salasa.

"Cuatro!" krzyczeli w uniesieniu.

I doczekali się...4d.

Nagle szanse Salasa wzrosły. Potrzebował piątki, dwójki lub siódemki.

Zamiast nich, jego oczom ukazała się jednak 8s.

Giannelli zaczął biegać po sali, a jego kibice krzyczeli "Venezuela!" oraz "Vincenzo!" Salas zakończył grę w zdecydowanie cichszy sposób i zainkasował za trzecie miejsce $52.380.

Salas wie, że przegrał a Humberto Brenes celebruje zwycięstwo razem z Giannellim

W ten oto sposób doczekaliśmy się nieuniknionej rozgrywki jeden na jednego. Do starcia przystąpił bohater ostatniej akcji oraz gracz, który godzinę wcześniej miał przed sobą ilość żetonów wystarczającą na pół dużej ciemnej.

Przewaga Giannelliego nad Fabianem Ortizem wynosiła 1.524.000 do 637.000.

Historia Giannelliego miała wszystkie oznaki heroicznej wyprawy na szczyt. Niesiony dopingiem publiczności Giannelli dominował finałową rozgrywkę. Jednak sytuacja odwróciła się po zaledwie jednym pechowym zagraniu.

Giannelli podbił do 120.000 na pozycji rozdającego, Ortiz zagrał all-in. Giannelli sprawdził licząc na zakończenie rozgrywki. Giannelli miał Ad-6c a Ortiz Kd-7c.

"As! As! As!" wykrzykiwali wenezuelscy kibice Vincenzo. Słowo, które po hiszpańsku ma wymowę zbliżoną do synonimu, tak popularnego w tej grze słowa - donkey.

Na flopie pokazały się Tc-8d-6h. Giannelli trafił parę szóstek, ale Ortiz miał szansę na strita. Jego kibice zaczęli prosić o dziewiątkę - "nueve."

Turn? To 9d.

Wenezuelski kontyngent zamilkł a druga część sali wybuchła w szale radości. Ortiz miał strita. Teraz to kibice Vincenzo prosili o jedną kartę: "siete" (siedem), aby zremisować i podzielić pulę.

Na ich nieszczęście na riverze pojawiła się kolejna 9 i tym samym Ortiz podwoił ilość żetonów. Stosy obu graczy były bardzo zbliżone. Po tym rozdaniu Giannelli miał 999.000 a Ortiz 1,15 miliona.

W tej sytuacji historia Gianelliego nabrała cech potencjalnej tragedii. Mógł go pokonać gracz, który przy poziomie ciemnych 15.000/30.000 miał na swoim koncie jedynie 15.000 w żetonach. Ortiz pokonał wszystkie przeciwności losu i mógł zapisać wspaniałą kartę w historii LAPT.

Rozgrywka nie trwała długo.

Właściwie to zakończenie nadeszło szybciej niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Vincenzo Giannelli zagrał za 130.000 na co Fabian Ortiz ogłosił all-in. Giannelli sprawdził inwestując wszystkie swoje żetony - 899.000. Ortiz pokazał As-Jc a Giannelli Ah-Td.

Pomimo, że flop, turn i river wzbudzały ogromne emocje, ostatecznie stół: 7c-Qc-4d-8c-6c nie zmienił siły trzymanych rąk.

Po ostatniej karcie, Ortiz wyskoczył do góry i wykrzyczał: "Vamos!"

Po zebraniu gratulacji od swoich kibiców, podszedł do Giannelliego, a ten w swoim stylu podniósł rękę Ortiza i oznajmił: "Mistrz!"

Dzięki wspaniałej grze Giannelli powiększył stan swojego konta o $58.570.

LAPT CHL_MainEventDay3FT_IJG_6526.jpg

Ortiz wciąż był oszołomiony. Wyznał później, że przyjechał tutaj z nadzieją, aby przetrwać Dzień 1. Potem marzył o grze przy stole finałowym. Tego co stało się potem nie pamięta zbyt dobrze. On nie, ale my z pewnością będziemy to wspominać jeszcze długo.

Za swoje osiągnięcie otrzymał czek na $141.426.

LAPT CHL_MainEventDay3FT_IJ2_4947.jpg

***

Jeżeli będziesz chciał sobie przypomnieć całą rozgrywkę, przeczytaj nasze relacje na żywo. Wszystkie wpisy znajdziesz poniżej. (po angielsku)

Level 19 updates
Level 20 updates
Level 21 updates
Level 22 updates
Level 23 updates
Level 24 updates
Level 25 updates

Aby zobaczyć pełną listę zwycięzców, odwiedź stronę LAPT Vina del Mar. Dla hiszpańskojęzycznych fanów pokera, polecamy Hiszpański Blog PokerStars.

To koniec wydarzeń w Chile. Mamy szczerą nadzieję, że powrócimy tutaj w Sezonie 3 LAPT. W międzyczasie, kolejnym przystankiem na drodze LAPT będzie Punta del Este w Urugwaju.

Do zobaczenia, adios, amigos.

Zdjęcia Joe Giron/IMPDI

22 stycznia 2009 13:31

LAPT Vina del Mar: Damian Salas liderem ostatniej dziewiątki po istnym maratonie gry


O ile Dzień 1 imprezy LAPT Vina del Mar składał się głównie z zapierającej dech w piersiach akcji, ryzykowania i śmiałych ataków, dzisiejszy dzień stanowił jego dokładne przeciwieństwo. Zajęło nam aż 15 godzin, aby z grona 63 graczy zejść do finałowej dziewiątki, która powróci tutaj jutro popołudniu, aby zmierzyć się w ostatecznej batalii o zwycięstwo w całej imprezie. Jak długo czekaliśmy dzisiaj na decydujące rozstrzygnięcia? Pomiędzy bubble'm a jego ofiarą minęły cztery godziny - niech to pomoże Wam to sobie wyobrazić...

Damian Salas przechwycił tytuł chip lidera na początku dnia i nie oddał go już do końca gry. Po wygraniu olbrzymich rozdań z Nicolasem Perezem i Alexem Manzano, stack Salasa katapultował się w okolice 200,000, podczas gdy większość rywali dysponowała zaledwie kilkudziesięcioma tysiącami.

Alexandre Gomes, jedyny pozostający w grze reprezentant Team PokerStars Pro, odpadł z gry w jednym z najbardziej spektakularnych (jak do tej pory) rozdań turnieju. Aż czterech graczy starło się w nim all-in. A-Q Brazylijczyka musiały zmierzyć się z A-6, Q-Q i K-K. Jak wynikałoby to z rachunku prawdopodobieństwa, króle się utrzymały i Gomes odpadł z gry.

Chociaż dzisiejszy dzień zaczęło pięć pań, żadnej z nich nie udało się dotrwać do jego końca. Shirley Rosario trafiła na dwa paskudne bad beaty, kiedy jej A-K przegrało potyczkę z A-8, a następnie QQ zostały pokonane przez A7. Melinie Villegas do płatnych miejsc zabrakło tuzina pozycji, a Veronica Dabul odpadła z gry na 31 miejscu.

Bubble nadszedł o 17.43, ale nie pękł przez wspomniane już cztery długie godziny. Choć na wcześniejszych poziomach grach towarzystwo więcej niż chętnie popychało swoje żetony na środek stołu, bezpośrednia bliskość płatnych miejsc zadziałała w tym wypadku wybitnie paraliżująco. Choć wszyscy, włącznie z Mikem Wardem - dyrektorem turnieju, mieli nadzieję, że gra zakończy się do przerwy obiadowej, wkrótce stało się boleśnie jasne, że nic takiego nie będzie miało miejsca. Czekaliśmy więc - 90 minut, aby gracze się posilili, a następnie kolejne 45 na upragnioną eliminację. W końcu jednak Samar Hodali pożegnał się z turniejem na 28 miejscu, kiedy jego A-T (i żetony ledwo wystarczające na dużą ciemną) musiały uznać wyższość KQ rywala (i króla na flopie).

Chociaż niemiłosiernie ciągnący się bubble był dzisiaj na ustach wszystkich obecnych, to jednak hasłem dnia bezdyskusyjnie zostało „Chiquitita". Miejscowy gracz, Jyries Aguad Saba miał przed sobą jedynie 3,000 w żetonach po starciu, w którym Lander Aleman trafił 3-outera na riverze. Parę rozdań później udało mu się jednak podwoić, kiedy do jego 9-3 na flopie dołączyły dwie trójki. Po kilku rozdaniach sztuka ta udała mu się ponownie. I ponownie. I ponownie. Za każdym razem z płuc Chilijczyka wydobywał się gromki okrzyk "CHIQUITITA!" . Po kilkunastu takich okrzykach Sada miał przed sobą 208,000.

Chiquitita!

Po pęknięciu bubble'a, zredukowanie pola do 18 graczy zajęło mniej niż pół godziny. Ostatnia pozostająca w grze kobieta, Maria Stern, odpadła z gry na 19 miejscu. Od tego momentu w grze pozostawały już tylko dwa stoły. Jednak pozbycie się ostatnich 9 graczy nie poszło już bynajmniej tak gładko. Skład stołu finałowego poznaliśmy dopiero po 3 w nocy, kiedy to Carter Phillips zdobył miano bubble boya stołu finałowego.

Ostatnia dziewiątka powróci tutaj jutro popołudniu, aby zasiąść przy stole finałowym uzbrojona w następujące ilości żetonów:

Damian Andres Salas--412,000
Fabian Ortiz--347,000
Leandro Balotin--339,000
Fabio Escobar--300,000
Jyries Awad--208,000
Eduardo Camia--198,000
Jaime Ateneloff--128,000
Vincenzo Giannelli--122,000
Hernan Villa --107,000

Poniżej linki z relacją na żywo z dzisiejszego dnia: (po angielsku)

Level 10 live updates
Level 11 live updates
Level 12 live updates
Level 13 live updates
Level 14 live updates
Level 15 live updates
Level 16 live updates
Level 17 live updates
Level 18 live updates
Level 19 live updates

Lista graczy, którzy pożegnali sę już z turniejem (wraz ze zdobytymi nagrodami) czeka na Was tutaj. Jeżeli chcecie jeszcze bardziej poczuć klimat południowoamerykańskiej imprezy pokerowej, odwiedźcie naszego
hiszpańskiego bloga PokerStars, aby przeczytać relację po hiszpańsku.

Zdjęcia: Joe Giron/IMPDI

21 stycznia 2009 13:39

LAPT Vina del Mar: 63

Sześćdziesiąt trzy. Właśnie tylu graczy awansowało do drugiego dnia, pierwszej w historii imprezy LAPT Vina Del Mar w Chile.

Dyrektorzy turniejów z wieloletnim stażem mają czasami ten niesamowity szósty zmysł. Nie inaczej jest w Chile. Jeszcze przed rozpoczęciem imprezy Mike Ward ogłosił, że gra przerwana zostanie po rozegraniu dziesięciu poziomów lub gdy w turnieju pozostanie 63 uczestników - w zależności, co nadejdzie szybciej.

I właśnie tylu graczy usiadło przy stołach na sygnał rozpoczęcia ostatniego, dziesiątego poziomu gry. Wszyscy oni sprawili sobie tym samym podwójną nagrodę - gra zakończyła się wcześniej, niż planowano, a oni sami dostali się do Dnia 2 imprezy.

Jak już wspominaliśmy, jest to pierwsza impreza Latin American Poker Tour w Chile. Przybywaliśmy więc do Vina del Mar pełni ciekawości - jak wyglądać będzie ten turniej? Najprawdopodobniej te same uczucie przepełniało dziesiątki kwalifikantów PokerStars, 50 reprezentantów Chile oraz graczy z innych krajów Ameryki Południowej i z całego świata. W sumie 216 zawodników wystartowało do wyścigu o pół miliona dolarów w puli nagród.

LAPT CHL_MainEventDay1_IJ2_4704.jpg

Wśród nich znaleźli się trzej przedstawiciele Team PokerStars Pro - Humberto Brenes, Alex Gomes i Andre Akkari. Jedynie Gomesowi udało się przetrwać pierwszy dzień rozgrywki. Do swojej torby spakował aż 82,750 w żetonach. Podbudowany zajęciem czwartego miejsca w Turnieju Głównym PCA ($750,000), Gomes zacznie Dzień 2 jako jeden z liderów turnieju.

LAPT CHL_MainEventDay1_IJG_5679.jpg
Alex Gomes jest jednym z liderów turnieju

Brenesowi nie dopisało dzisiaj szczęście. Jego para asów nadziała się na parę króli w ręku rywala. Co prawda udało mu się złapać seta na flopie, jednak jego rywal trafił kolor i sympatyczny „rekin" musiał pożegnać się z turniejem.

Rekin odpada z gry

Andre Akkari został jednym z ostatnich wyeliminowanych dziś graczy, kiedy jego para króli nie dała rady parze asów w bitwie all-in pre-flop.

Andre Akkari nie spodziewał się przedwczesnej eliminacji

Impreza LAPT Vina del Mar była kolejną okazją do wielkiego spotkania rodziny Brenesów. Oprócz Humberto, udział w grze wzięli jego brat Alex, oraz dwójka synów - Jose Humberto i Roberto. Pod koniec dnia to właśnie ten ostatni - Roberto - jako jedyny pozostawał w grze.

Roberto Brenes (po lewej)

Z takimi graczami jak Dennis Phillips czy Ylon Schwartz zasiadającymi przy stołach, wiedzieliśmy, że będziemy mogli liczyć na interesujący dzień. Jednak, kiedy gra została przedwcześnie zakończona, oczy wszystkich nie były skupione na PokerStars Million Dollar Men. Uwaga tłumu skierowała się w stronę Nicolasa Pereza. Zakończył on dzień z 90,050 w żetonach. Tyle wystarczyło, aby uzyskać tytuł „chip lidera" i prawo do słodkich snów dzisiejszej nocy.

LAPT CHL_MainEventDay1_IJG_5708.jpg

Inni gracze ze spora ilością żetonów to wspomniany już Alex Gomes (82,750), Fabian Ortiz (86,850) , Brandon Demes (82,250) i Alex Manzamo (70,650).

Należy wspomnieć również o takich graczach jak Veronica Dabul, Shirley Rosario, Melina Villegas, Maria Stern i Leo Fernandez, którzy również awansowali do drugiego dnia imprezy.

Shirley Rosario i Leo Fernandez


Obejrzyj LAPT Vina Del Mar 09: Shirley Rosario o swoim sukcesie w Dniu 1 na PokerStars.tv

To był jeden z tych dni, które kończą się zanim na dobrą sprawę się rozpoczęły. Stąd też nasze poniższe raporty z wydarzeń dzisiejszego dnia pojawiały się w iście piorunującym tempie. Szczegółowe relacje z dzisiejszej rozgrywki znajdziesz poniżej (po angielsku):

Summer in Chile
Summer party in pictures
Welcome to the Garden City
Summertime stars
The tables of death
Topping off the down payment
A family affair
Where sand turns to gold
The painted man
The Magnificent Rise and Perilous Fall of Juan Carlos Alvarado
By the numbers
BrenesWatch Pt. 1
Ask not for whom the bell tolls
Costa Rican royalty
Alive at dinner
Five of one hundred
Ylon on Ylon
Representing the other side of the pond
BrenesWatch Pt. 2
More flopping, less flipping
BrenesWatch Pt. 3
Max is down, Maria is up
Akkari axed

Lista posiadanych żetonów czeka na Was tutaj. A o co walczyć będzie pozostałych w turnieju 63 uczestników? Sprawdźcie to na stronie z nagrodami LAPT Vina del Mar.

Relacja na żywo z tego wydarzenia dostępna jest w dwóch językach - hiszpańsku i angielsku.

Gra wznowiona zostanie w południe w środę czasu lokalnego. Będziemy tam dla Was, aby zobaczyć, komu uda się dojść do stołu finałowego.

Nie zapominajcie również, iż w tym samym czasie rozgrywany jest kolejny przystanek serii European Poker Tour - tym razem we francuskim Deauville. Relacja na żywo z tego wydarzenia (w języku angielskim) dostępna jest
tutaj.

Zdjęcia; Joe Giron/IMPDI