Recently in LAPT San Jose Season 2 Category

6 listopada 2008 10:24

LAPT San Jose: Fee zadziwia i zwycięża w San Jose


Ktoś nie mający większego pojęcia pokerze mógłby dojść dzisiaj do wniosku, że Ryan Fee jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. W sumie nie byłoby w tym wiele przesady – w końcu właśnie wygrał on ponad $200,000. Jednak jego zwycięstwo było przede wszystkim zasługą jego imponujących umiejętności. W ciągu niecałych czterech godzin pochodzący z Filadelfii w stanie Pensylwania Ryan zdemolował konkurentów w finale imprezy LAPT w San Jose. A, i jeszcze jedno. Czy wspominaliśmy już, że Ryan Fee ma 20 lat…?

_IJ23451.jpg

Fee był jednym z 219 graczy, którzy przybyli do Ramada Herradura w Kostaryce, aby wziąć udział w turnieju z gwarantowaną pulą nagród w wysokości $1mln. Dzień 1 imprezy zaskoczył wszystkich szalonym tempem – fakt, że z rozgrywką pożegnało się aż 83% wszystkich uczestników, mówi sam za siebie. Dzień 2 potrwał znacznie dłużej i był znacznie bardziej wyrównany. Ciężko więc było stwierdzić, ile potrwa i jak wyglądać będzie stół finałowy.

Stół finałowy obsadzony był przez mieszankę wybuchową, składającą się z młodych przedstawicieli generacji online, dostojnej Kostarykanki z mistrzowską bransoletą World Series na koncie, a także przybyszy z najróżniejszych zakątków świata. Oto, jak sytuacja prezentowała się na początku dnia (podziękowania dla ekipy naszego video bloga):


Watch LAPT San Jose 08: Przedstawienie Finałowego Dnia na PokerStars.tv

Ciężko było nie zauważyć, że to właśnie Maria Stern była faworytką lokalnej publiczności. Równie ciężko byłoby się temu dziwić – w końcu Maria jest jedną z najbardziej rozpoznawanych postaci kostarykańskiej sceny pokerowej. Zarówno jej, jak i jej mężowi Maxowi udało się dojść daleko w tym turnieju. Max jednak odpadł tuż przed bubblem i od tej pory mógł tylko dopingować swoją małżonkę (co też zawzięcie czynił). Maria zaskarbiła sobie sympatię tłumu, gdyż już od dwóch dni nie posiadała zbyt wielu żetonów, a mimo to cały czas utrzymywała się w grze. W takich sytuacjach wychodzą umiejętności.

Jednak matematyka jest nieubłagana. W końcu Maria musiała zagrać za wszystkie swoje żetony. Stało się to w rozdaniu, w którym grała przeciwko Jeffowi Petronackowi i jego parze dam. Karty Marii nie okazały się wystarczająco mocne i – z 4h-5c-3d-Td-6c na stole – Petronack wyeliminował panią Stern z turnieju na ósmej pozycji, za którą otrzymała $24, 425.

_IJG0548.jpg

Claus Rasmussen jest bardzo sympatycznym Duńczykiem. Ma tylko jedną wadę (przynajmniej z tego, co zaobserwowaliśmy) – bardzo długo podejmuje decyzje przy stole. Jednak jego ostatnia dzisiejsza decyzja należała do tych łatwych – z ciemnymi na poziomie 6,000/12,000/1,000, każda kolejka kosztowała go 25,000. Z niecałymi 100,000 w żetonach, zdecydował się na zagranie All-in z Qd-7d na ręku. Niestety dla niego, nadział się na parę króli w ręku Joela Micka. Dama na flopie nie pomogła i Duńczyk pożegnał się z turniejem na siódmym miejscu.


Watch LAPT San Jose 08: Claus odpada na PokerStars.tv

_IJG0562.jpg

Claus Rasmussen

To właśnie wtedy dla Ryana Fee’a – przyszłego zwycięzcy – rozpoczęła się tak nierealnie długa seria szczęśliwych zagrań, że nawet krasnoludki zzieleniałyby z zazdrości. A one raczej nie są pechowe! Zresztą oceńcie sami: Fee zagrał All-in z As-Ks na ręku przeciwko Jeffowi Petronackowi z Ah-Kh. Myślicie, że wiecie, co się stanie? Nie macie pojęcia. Otóż zaczęło się od tego, że po flopie Fee skompletował najlepszy kolor. Po turnie kolor ten zamienił się w Royal Flush, pokera królewskiego! Ale to nie koniec! Żeby dobić przeciwnika, po riverze na stole znajdował się poker. Tak, poker. Czyli, innymi słowy, Petronack odpadł z turnieju, kiedy jego poker przegrał z pokerem królewskim przeciwnika! Nieczęsto ogląda się takie rozdania, oj nieczęsto. Na otarcie łez Petronack otrzymał $43,000 za swoje szóste miejsce.

_IJ23404.jpg

Jeff Petronack (po lewej) uśmiecha się na widok cudu, który spotkał Fee’a

Fee grał jak w transie. Dla każdego było to oczywiste. Dlatego dla nikogo nie było specjalnym zaskoczeniem, kiedy zagrał All-in z parą ósemek przeciwko Andre’owi Chenowi i jego parze dam. I w sumie nikogo specjalnie nie zaskoczyło - po tym, co widzieli wcześniej - kiedy na stole pojawiły się 6c-4h-5s-7d-x, co dało Fee’owi strita. Chen otrzymał za swoje wysiłki $61,000.

_IJG0571.jpg

Po tym rozdaniu Fee miał już ponad milion w żetonach. „Jestem bardzo dobry w wyciąganiu żetonów od ludzi” – powiedział zażenowany.

Jednak nie zamierzał na tym poprzestawać. Kiedy sprawdzał zagranie All-in Jesusa Bertoliego (słabo wyposażonego w żetony), przysięglibyśmy, że wyglądał na podekscytowanego. Tym razem Fee miał Ks-Qs, a Bertoli – As-3s. I znowu ciężko było znaleźć kogoś zaskoczonego faktem, że po flopie Fee miał już dwie najwyższe pary, a Wenezuelczyk mógł pakować manatki, wracając do domu bogatszy o $80,603 za swoje czwarte miejsce.

_IJG0584.jpg

Jesus Bertoli

W końcu Fee zrobił sobie przerwę i pozwolił innemu 20-latkowi, Amerykaninowi Joelowi Micka, posprzątać trochę przy stole. Kiedy mający niewiele żetonów Brett Sheribon, grający na pozycji rozdającego, rozpoczął rozdanie od zagrania All-in z Qd-Td na ręku, Micka sprawdził go z parą dziesiątek. Sheribon pary nie znalazł i tym samym pożegnał się z turniejem na trzecim miejscu, wzbogacając się o $109,913.

_IJG0593.jpg

Joel Micka i Ryan Fee zarządzili krótką przerwę, żeby przedyskutować umowę. Jej dokładne warunki nie zostały podane do wiadomości publicznej, ale gracze podzielili między siebie tylko część pieniędzy, postanawiając grać o resztę (całkiem sporą). Nie potrwało to długo. W ostatnim rozdaniu turnieju byliśmy świadkami wojny na przebicia, która skończyła się dwoma All-in’ami. Micka miał parę czwórek (4s-4c), a Fee – As-Th.

_IJG0603.jpg

Joel Micka

Jeżeli czytałeś uważnie, powinieneś wiedzieć, że fakt, iż pierwsze cztery kart na stole nie pomogły Fee’owi, nie powinien mieć tutaj specjalnego znaczenia. Nie dzisiaj i nie dla niego. Na riverze okazał się as i Fee mógł spokojnie pokazać światu zaciśniętą w geście triumfu pięść. Udało mu się – wygrał pierwszy turniej drugiego sezonu LAPT.

_IJG0613.jpg

Oficjalną listę nagród znajdziecie tutaj.

Następnym przystankiem serii LAPT jest Meksyk w przyszłym miesiącu. Satelity na tą imprezę są już dostępne w PokerStars.com.

Kliknij w poniższe linki (język angielski), żeby przypomnieć sobie przebieg imprezy LAPT w San Jose.

LAPT San Jose Final Table Profiles
LAPT San Jose: Level 18 updates (cotinued)
LAPT San Jose: Level 19 updates
LAPT San Jose: Level 20 updates
LAPT San Jose: Level 21 updates

Zdjęcia: Joe Giron/IMPDI

5 listopada 2008 23:08

LAPT San Jose: Dzień 2 – nie tak łatwy, jak mogłoby się wydawać


Dzisiaj rano w sali pokerowej Ramada Herradura po raz kolejny można było wyczuć charakterystyczny dla spokojnych mieszkańców Kostaryki optymizm. 38 graczy, którzy zasiedli dziś przy stołach, było świadomych prostego faktu: jedynie 24 z nich uda się dotrzeć do płatnych miejsc. 24 z 38 – to mogło prowadzić do wniosku, że zgarnięcie nagrody na tym turnieju należało do łatwych zadań. Po prostu – nie można odpaść, zanim odpadnie czternastu innych graczy.

Jednak każdy, kto kiedykolwiek grał w wielostolikowym turnieju no-limit hold’em wie, że powiedzenie “łatwiej powiedzieć, niż zrobić” pasuje tutaj idealnie. Prawda jest taka, że było to zadanie iście herkulesowe. Trzeba było wykazać się nieustannym skupieniem, maksymalną koncentracją, długą, najlepiej nieustającą serią trafionych zagrań i umiejętnością unikania (albo przynajmniej minimalizowania) efektów braku szczęścia. Poza tym nie można zapominać o tym, że dotarcie do płatnych miejsc nie było celem żadnego z 38 graczy. Żaden z nich nie chciał niczego mniej niż zwycięstwo.

_IJG0180.jpg

Gra rozpoczęła się niedługo po 12:00.

Ale matematyka to matematyka. Nieważne, jak ciężko się próbuje, nie pokona się praw statystyki w turnieju wielostolikowym. Do końca dnia w grze miało prawo pozostać zaledwie ośmiu z trzydziestu ośmiu graczy. Czternastu z nich nigdy nie pozna tutaj smaku wygranej. A nie mówimy tu bynajmniej o pierwszych lepszych trzydziestu ośmiu graczach. Znajdziemy wśród nich między innymi drużynę składającą się z męża i żony – dwójki zdobywców mistrzowskich bransolet WSOP; gracza, który dotarł do tego turnieju z wpisowym na poziomie $7,300 poprzez udział w satelicie o wpisowym w wysokości zaledwie $7; reprezentantów dziesięciu różnych państw i śmietankę kwalifikantów online.

Dwie pierwsze eliminacje dnia nastąpiły, zanim jeszcze ostatni przybyły gracz zdążył rozpakować swoje żetony. Andrew Chen, bo to o nim mowa, spóźnił się na rozpoczęcie gry trzydzieści pięć minut. W tym czasie z turniejem zdążyli się pożegnać Jode Contreras (za sprawą Jessego Macleoda) i Chase Chenoweth, którego najwyższa para nadziała się na taką samą kartę, ale z lepszym kickerem, w ręku Marka Hirlemana. Tak więc, przynajmniej dla Chena, obliczenia wyglądały nieco inaczej – od gotówki dzieliło go już tylko dwanaście eliminacji.

Najgorętszym momentem pierwszej części gry było odpadnięcie Abrahama Rosenkrantza pod koniec poziomu 11, pierwszego dzisiejszego dnia. Rosenkrantz zakończył wczorajszy dzień w okolicach szczytu listy posiadanych żetonów, zgromadziwszy w nich aż 114,000. Jednak kiedy jego para króli na ręku nadziała się na parę asów w ręku Brenta Sheirbona, Rosenkrantz pożegnał się z turniejem, a Sheirbon odebrał tytuł posiadacza największej ilości żetonów Robertowi Woodcockowi.

_IJG0199.jpg

Abraham Rosenkrantz odpada wcześniej, niż to sobie zakładał.

Jednak Woodcock nie zamierzał przyglądać się temu bezczynnie. Używał on swojego cały czas pokaźnego stosu żetonów do wywierania nacisku na przeciwnikach, eliminując niektórych z nich. Jeden za drugim, gracze tacy jak Mark Ioli, William Valladeres i Jesse Macleod pożegnali się za jego sprawą z turniejem. Turnieje pokerowe nie znają litości – albo łapiesz pana Boga za nogi i wsiadasz do pociągu z żetonami, albo nie masz tyle szczęścia i wysiadasz na pierwszej stacji.

Na tym etapie w grze pozostawało 27 graczy. Oczy wszystkich skierowane były na jedno z zaledwie dwóch małżeństw w historii, którym udało się – przy osobnych okazjach – wygrać złotą mistrzowską bransoletę WSOP, czyli na Marię i Maxa Sternów. Obojgu udało się utrzymywać w grze w miarę, jak zbliżał się bubble. Maria miała sporo żetonów, ale Max potrzebował ratunku, jako że balansował on na krawędzi bankructwa. W pewnym momencie chyba wszyscy na sali, którzy nie brali już udziału w grze, kibicowali Maxowi i jego wysiłkom, aby podwoić swoje żetony. Z kolei wszyscy pozostający w turnieju w skrytości ducha (lub też całkiem otwarcie) liczyli na to, że trzykrotnemu mistrzowi WSOP podwinie się noga i odpadnie on z rozgrywki. W końcu też Max zdecydował się na zagranie All-in z A-K na ręku. Jego przeciwnikiem był Carter Gill z parą piątek. Na flopie wyszedł as, ale Gillowi udało się skompletować kolor i tym samym Max Stern pożegnał się z turniejem.

_IJ23343.jpg

Max i Maria Sternowie

Bubble pękł w końcu pod koniec poziomu 12. Wiadomo, że nie jest to nic przyjemnego, ale ktoś w końcu musi odpaść na tym najbardziej pechowym ze wszystkich miejscu, bo godzinach ciężkiej gry, tak blisko pieniędzy, że wyraźnie czuć ich już zapach, na tyle daleko jednak, że na zapachu niestety się kończy. Dzisiaj tym człowiekiem okazał się być Guillaume Noël, którego K-Q nie sprostały A-2 w ręku Ryana Fee’a. Noël przyjął swoją porażkę w zadziwiająco sportowy i honorowy sposób – uśmiechając się, serdecznie pogratulował Fee’owi, po czym zajął miejsce już obok stołu, aby nadal – już bez swojego udziału – obserwować dalszy ciąg gry.

Eliminacja Noëla zwróciła naszą uwagę na kolejną z tych historii, które wspomina się jeszcze długo po tym, jak cały turniej przechodzi do historii. Aaron Kielesinski, który znalazł się tutaj dzięki uczestnictwu w satelicie z wpisowym w wysokości zaledwie $7, wraz z odpadnięciem Noëla miał zagwarantowane $9,770. Nie jesteśmy najlepsi z matematyki, ale jesteśmy całkiem przekonani, że zwrot z tej inwestycji jest absolutnie nie do osiągnięcia gdziekolwiek w tzw. „normalnym świecie” i to nawet przed aktualnym kryzysem. Oto wywiad z Kielesinskim na PokerStars.tv, zanim jeszcze pożegnał się on z turniejem:


Jak to zwykle bywa w wielostolikowym turnieju pokerowym, słabo wyposażeni w żetony gracze zaczęli odpadać. Jason Frazee, Maurice Millares Molina, Aaron Kielesinski, Mike Gorodinsky, Mark Hirleman i Martin Clemmensen – wszyscy oni pożegnali się z turniejem. Niektórzy – boleśnie, jak na przykład Frazee, który skompletował trójkę na flopie, ale odpadł po tym, jak jego przeciwnik (Brent Sheirbon) trafił na riverze na jedną z dwóch kart, które dawały mu fula. Wkrótce potem przyszedł czas na pierwsze z rozdań, które wpłynęły na obraz całego turnieju. Robert Woodcock i Brent Sheirbon w jakiś sposób zagrali w sumie za ponad 110,000 jeszcze przed flopem. Po flopie, na którym pokazały się trzy trefle, Sheirbon rozpoczął zagraniem za 12,000, na co Woodcock podbił do 37,000. Było pewne, że w tym rozdaniu ktoś co najmniej mocno ucierpi – choć wielu widziało już oczyma wyobraźni eliminację. Sheirbon zagrał All-in, na co Woodcock nieoczekiwanie spasował. Tym samym Sheirbon zgromadził w żetonach ponad 400,000.

_IJG0329.jpg

Brent Sheirbon

Po tym rozdaniu sytuacja wróciła z powrotem do normy, czyli słabiej wyposażeni w żetony gracze zaczęli ponownie odpadać. Jon Van Fleet, Michael DeGilio i Tark Abboud – wszyscy oni zakończyli swój udział w turnieju. W rezultacie w grze pozostawały już tylko dwa stoły. Wtedy też w świetle jupiterów po raz kolejny znalazł się nasz dzisiejszy spóźnialski, Andrew Chen. Może i fakt, że – jak tylko pojawił się po swoim 35-minutowym spóźnieniu - wyeliminował on z gry Kevina MacPhee’a, należało interpretować jako zapowiedź większej ilości fajerwerków ze strony Andrew. Takie właśnie nadeszły. Chenowi udało się ze swoją parą dam potroić swoje żetony w starciu z A-K w ręku Joela Micka i taką samą kartą w ręku Cartera Gilla. Rozdanie to zakończyło udział Gilla w turnieju na czternastym miejscu, a Chenowi dało ponad 250,000 w żetonach. Jako kolejni z grą pożegnali się Michael Collins, Shawn Patrick Ryan i Alan Milesky.

_IJG0381.jpg

Andrew Chen

W grze pozostawało już tylko dziesięciu graczy. Wraz z następną eliminacją, dalszą grę mieliśmy oglądać już przy jednym, dziewięcioosobowym stole. Na początku poziomu 16 Earl Burkland zagrał za wszystkie swoje żetony ze swoją parą szóstek, jednak znalazł się w tarapatach, kiedy Robert Woodcock postanowił go sprawdzić. Woodcock miał parę asów i, z trzecim asem na flopie, w zupełności wystarczyło to do pokonania przeciwnika. Tym samym Burkland odpadł na dziesiątym miejscu, a my rozpoczęliśmy oczekiwanie na ostatnią eliminację wieczoru.

Jeżeli czternaście eliminacji wydawało się czymś prostym na początku dnia, jedna eliminacja teraz po prostu musiała być czymś dziecinnie łatwym, prawda? Nieprawda. Pozostająca w grze dziewiątka dysponowała mniej więcej zbliżonym arsenałem żetonów i mniej więcej równie nieprzebranymi zasobami motywacji i determinacji, aby znaleźć się w obsadzie stołu finałowego. Rozdanie za rozdaniem, byliśmy świadkami bardzo, ale to bardzo zachowawczej gry. Poziom 16, 17, 18… A my dalej nie mamy Wam nic ciekawego do zrelacjonowania. Pod koniec poziomu 17 Andrew Chen otrzymał cios, kiedy sprawdził zagranie Ryana Fee po riverze, po czym nie mógł pokonać jego pary waletów, ale cios ten daleki był od wyeliminowania go z turnieju. Poza tym – cisza.

Robert Woodcock, jeszcze przed ośmioma godzinami (na początku Dnia 2), posiadacz największej ilości żetonów, musiał żałować, że Chenowi udało się przetrwać sytuację z końcówki poziomu 17. Parę rozdań później i Chen rozpoczyna zagraniem za 20,000. Woodcock odpowiada zagraniem All-in i wreszcie nadchodzi moment, na który czekali wszyscy – Chen sprawdza. Chen miał parę waletów na ręku; Woodcock – A-K. Na stole pojawiają się kolejno Qd-7c-4s-Qs-7s i para waletów okazuje się nie do pobicia. Woodcockowi nie udało się wykorzystać swojej uprzywilejowanej pozycji z początków dnia, za to Andrew Chen, mimo iż spóźnił się na Dzień 2 o trzydzieści pięć minut, osobiście dopilnował, że dostanie się do Dnia 3. Ciekawe, czy uzna to za szczęśliwy omen i spóźni się ponownie.

Pozostających w grze ośmiu graczy rozpocznie ponowne zmagania przy stole jutro w południe, gdzie zmierzą się o tytuł mistrzowski i pierwszą nagrodę w wysokości ponad $285,000. Wygląda na to, że aktualnym posiadaczem największej ilości żetonów jest Ryan Fee. Niedługo dostępne będą oficjalne statystyki. Szukajcie ich na stronie ze statystykami LAPT . Strukturę wygranych możecie poznać tutaj. Nasz blog dostępny jest również w wersjach hiszpańskiej i brazylijskiej. Jak zwykle też, najciekawsze filmy z San Jose znajdziecie na PokerStars.tv.

Poniżej zbiór linków (w języku angielskim), dzięki którym możecie poznać pełen przebieg dzisiejszego dnia:

LAPT San Jose: Level 11 Updates
LAPT San Jose: Level 12 Updates
LAPT San Jose: Level 13 Updates
LAPT San Jose: Level 14 Updates
LAPT San Jose: Level 15 Updates
LAPT San Jose: Level 16 Updates
LAPT San Jose: Level 17 Updates
LAPT San Jose: Level 18 Updates

Zdjęcia: Joe Giron/IMPDI

4 listopada 2008 11:14

LAPT San Jose: Supernova na szczycie po pierwszym dniu


Jest coś charakterystycznego w sposobie, w jaki mieszkańcy Kostaryki traktują tak często obserwowany w tym kraju deszcz. Coś, co pozwala zrozumieć naturę ich ducha Pura Vida , niepohamowanego optymizmu. Jednak, kiedy widzi się nadciągające czarne chmury, a niebo nad pięknymi, kostarykańskimi dolinami gęstnieje i ciemnieje, można zachodzić w głowę, jak udaje im się zachować w sobie tyle pogody ducha. Dopiero, gdy po długim deszczu ujrzymy słońce przebijające się w końcu przez grubą warstwę mgły i chmur i kwiaty kwitnące na drzewach w listopadzie, zrozumiemy, dlaczego tak często widuje się tutaj promienne uśmiechy.

I, choć dla niektórych może wydać się to semantycznym nadużyciem, nietrudno jest zrozumieć także, dlaczego to właśnie tutaj, w Kostaryce, poker znalazł tak podatny grunt. Poker jest grą, która – po głębszym zastanowieniu się – ma wiele wspólnego z naturą deszczu. Gra turniejowa jest jak burza – ciężka i niewdzięczna do przetrwania. Gotówka nie jest łatwą zdobyczą, a wielkie rezultaty nieomal zawsze okazują się złudne. Jednak raz na jakiś czas słońce wychodzi zza chmur, a w grze wszystko idzie tak, jak iść powinno i w rezultacie osiąga się wspaniałe rzeczy. To właśnie takiej konfiguracji zdarzeń szukali dzisiaj wszyscy 219 gracze, którzy zasiedli przy stołach na początku dnia.

Pod jego koniec, w grze pozostawało 38 z nich. Innymi słowy, z turniejem pożegnało się 83% jego początkowej obsady. Na szczycie listy posiadanych żetonów wygodnie rozlokował się pochodzący z Wielkiej Brytanii Supernova o imieniu Rob Woodcock. Więcej o nim za moment. Najpierw przyjrzyjmy się tym, których przy stołach już nie ma.

_IJG0167.jpg

Turniej z wpisowym $3,700 obiecywał (i dostarczył) nagrodę główną w wysokości $1 miliona. 24 graczy odejdzie stąd z co najmniej $9,000. Wśród uczestników turnieju można było znaleźć dziesiątki kwalifikantów PokerStars i niewielu mniej zawodowców z ramienia PokerStars. Udział wziął oczywiście lokalny bohater – Humberto Brenes – jak również jego koledzy z Team PokerStars Pro – Victor Ramdin i Brazylijczycy Andre Akkari i Alex Gomes. Wszyscy oni stanęli do walki o swój pierwszy tytuł mistrzowski LAPT. Niestety, gwiazdy zadecydowały inaczej. Wszyscy oni walczyli dzielnie, ale – zanim dzień schylił się ku końcowi – żadnego z nich nie było już przy stole.

_IJ23213.jpg

Gracz Team PokerStars Pro, Alexandre Gomes, akceptuje swoją porażkę

Taki sam los spotkał też Vlademara Kwayssera, ubiegłorocznego zwycięzcę imprezy LAPT San Jose. Choć w ciągu dnia trzymał się on naprawdę mocno, kiedy zapadał zmrok, nie było go już przy stole. Poniżej wywiad z Kwaysserem przeprowadzony w bardziej sprzyjających mu okolicznościach:


Watch LAPT San Jose 08: Valdemar Akos Kwaysser na PokerStars.tv

Oczy wszystkich zwrócone były dzisiaj na grupę młodych, agresywnych graczy, wśród których znajdował się niebywale gadatliwy Ryan Fee, który swoją twardą grą przez większość dnia zajmował miejsce na szczycie listy posiadanych żetonów. Sam zainteresowany opisał to jako „po prostu kolejny dzień z jego życia”. Dzień zakończył z 130,000 w żetonach.

Wyglądało na to, że wyszczekany młodzian nie da już sobie odebrać pozycji lidera klasyfikacji żetonów, ale pod sam koniec dnia pałeczkę pierwszeństwa przejął od niego kwalifikant PokerStars, Rob Woodcock, dochodząc do około 150,000, z czego ostatnie 30,000 zdobył w rozdaniu, w którym jego A-Q okazało się mocniejsze od 9-9 po asie na turnie. Niniejszym wyeliminował on Raymonda Wu. Ekipie video bloga udało się porozmawiać z Wu, zanim opuścił on kasyno. Oto i on:


Watch LAPT San Jose 08: Raymond Wu na PokerStars.tv

Woodcock, Supernova PokerStars z Wielkiej Brytanii, przyznał, że miał w początkach dzisiejszego dnia szczęście, któremu nie przestał pomagać aż do samego końca.

“Zacząłem grę przy całkiem niezłym stole. Było tam parę sit-out’ów, dlatego mogłem wcześnie uzbierać sporo żetonów i zacząć grać luźniej, co opłaciło mi się później parokrotnie” – powiedział nam sam zainteresowany. – „Później gra stawała się coraz trudniejsza. Miałem wtedy mniej więcej 40 dużych ciemnych w żetonach. Wtedy też przeniesiono mnie do innego, dużo słabszego stołu, gdzie poszczęściło mi się z parą ósemek na parę dam. Tak oto dotarłem do granicy 100,000”

_IJ23269.jpg

Skromny aż do przesady, Woodcock przyznał w końcu, że sam grał też nieźle. W końcu każdy w turnieju pokerowym potrzebuje trochę porządnej gry od czasu do czasu.

“Na pewno wygrałem sporo rozdań bez pokazywania kart, a potem zagrałem bardzo dobrze we wszystkich wielkich rozdaniach, w których brałem udział” – powiedział. – „W sumie to chyba o to w tym wszystkim chodzi, prawda?”

Z 38 graczami w grze, wtorek zapowiada się na krótki i bardzo napięty dzień. Jednak mówimy tu o turnieju pokerowym, a co za tym idzie – nie możemy być pewni niczego oprócz tego, że gra rozpocznie się ponownie jutro w samo południe.

Wartości żetonów posiadanych przez niektórych graczy znajdziecie na stronie ze statystykami LAPT . Jak zwykle, kiedy tylko organizatorzy podadzą pełną listę do wiadomości publicznej, znajdziecie ją na tej samej stronie. Gdybyście chcieli przyjrzeć się strukturze wygranych, aby wiedzieć, o co dokładnie będzie walczyć tych 38 graczy, znajdziecie ją tutaj. Nie zapominajcie również, że nasz blog dostępny jest w wersjach hiszpańskiej i brazylijskiej. A, jeżeli interesują Was relacje video, ekipa PokerStars Video Blog przygotowała dla Was dużo smakołyków na PokerStars.tv.

Gracze ponownie zasiądą do stołów jutro w samo południe, aby wyłonić z ich grona szczęśliwą ósemkę, która zasiądzie przy stole finałowym. W międzyczasie możecie kliknąć w poniższe linki, aby przypomnieć sobie pełen przebieg dzisiejszego dnia (język angielski):

The Godfather welcomes his family
Pura vida party
Final preparations
From San Jose to Macau and back again
Shuffle up and chatter
Blogger makes good
Second verse, same as the first
Flashbacks and rebuys
The life of a road warrior
The First Lady
A contrast in styles
Better poker through racial profiling
You think he won?
Bing feels the burn
Championship survival
The field shrinks and stacks grow
The Fee is 80,000-ish
Adios, Andre Akkari and Humberto Brenes
Six sigmas out
Overheard at the tables
Ramdin rubbed out, Plastik peeved
Flurry at the end of the day

Zdjęcia: Joe Giron/IMPDI