EPT Barcelona: Diego Arias na prowadzeniu

W słonecznej Barcelonie wystartował w piątek drugi turniej nowego sezonu European Poker Tour. Po tak miłej dla nas inauguracji rozgrywek w Kijowie (piąte miejsce Łuksza "Elorap" Plichty) oczekiwania przed kolejnymi turniejami są coraz wyższe. Szczególnie, gdy na starcie stają nasi reprezentanci wagi ciężkiej, a więc Marcin "Góral" Horecki i Paweł "Żelik" Chmiel.

Niestety wiemy już na pewno, że żaden z nich nie będzie miło wspominał dopiero co rozpoczętego turnieju. Żelik już w jednym z pierwszych rozdań wsunął do puli wszystkie żetony pre-flop. Jak można było się spodziewać znajdował się na zdecydowanym prowadzeniu. Jego przeciwnik pokazał K-K i potrzebował sporej pomocy przeciwko A-A Polaka. Na nasze nieszczęście dostał ją na river, gdy na stół trafił król. W ten oto pechowy sposób Żelik musiał pożegnać się z turniejem tuż po jego starcie.

Góral przez cały dzień pozostawał w punkcie wyjścia, przegrywając mniejsze pule i odrabiając straty udanymi blefami. Po kilku godzinach gry Marcin z T-T na ręku ogłosił all-in pre-flop w odpowiedzi na rerasie Dragana Galica. Rywal niestety zdecydował się sprawdzić i pokazał J-J. Nasz reprezentant nie uzyskał pomocy od kart na stole, stracił większość żetonów i odpadł z turnieju już w kolejnym rozdaniu.

_MG_7868_EPT6Bar_Neil_Stoddart.jpg
Marcin Horecki

Na całe szczęście trzeci z naszych dzisiejszych reprezentantów miał powody do zadowolenia. Zwycięzca rozgrywek Strefy LIVE PokerStars - Roman "Nessie" Kądziela, w swoim debiucie w tak wielkiej imprezie, uzbierał 74.900 w żetonach. Jak widać jego konsekwentny i spokojny styl gry, który pozwolił mu wygrać darmową wejściówkę do EPT, sprawdza się również na najwyższym poziomie rozgrywek. Warto przypomnieć, że wspaniała przygoda Nessie'go zaczęła się od wygrania satelity online do turnieju PokerStars Grand Prix. Jak się zakończy, dowiemy się już niedługo.

th_MG_7926_EPT6Bar_Neil_Stoddart.jpg
Lider turnieju - Diego Arias

Na prowadzeniu po pierwszym dniu zmagań znajduje się kwalifikant PokerStars z Hiszpanii - Diego Arias, któremu udało się zgromadzić aż 190.000 w żetonach. Za nim, z około 150.000 na koncie, plasują się dwaj zawodnicy: Carlos Lopez oraz Friedrich Franz. Kolejne miejsca na szczycie tabeli liderów zajmują Jorn Walthaus (130.000) i Jan Collado (110.000).

Pierwszy dzień hiszpańskiej imprezy był też całkiem udany dla niemieckich zawodników. Malte Strothmann oraz Florian Langmann zdołali bowiem potroić początkowe stacki. Niestety w kolejnych dniach nie dołączy do nich zeszłoroczny zwycięzca EPT Barcelona - Sebastian Ruthenberg, który tuż przed końcem zmagań odpadł z gry po przegraniu "coinflipa". W jednym z ostatnich dzisiaj rozdań z turniejem pożegnała się również reprezentantka Team PokerStar Pro - Katja Thater.

th_MG_7832_EPT6Bar_Neil_Stoddart.jpg
Malte Strothmann

Z turnieju odpadł również niejaki Joe Cada, czyli gracz sponsorowany przez PokerStars i jeden z członków "Listopadowej Dziewiątki WSOP". Dla niego turniej w stolicy Katalonii jest swoistym przetarciem przed decydującymi rozdaniami w kasynie Rio. Trening ten nie był jednak zbyt udany, gdyż w decydującym momencie Joe z parą waletów na ręku musiał jednak uznać wyższość pary dam Michaela Greco.

_MG_7769_EPT6Bar_Neil_Stoddart.jpg
Joe Cada

Do drugiego dnia nie udało się również awansować jednemu z najnowszych członków Team PokerStars Pro - Johnny'emu Loddenowi. Co ciekawe, w pewnym momencie Norweg miał już przed sobą stack o wartości 90.000, jednak kilka chwil później musiał liczyć na cud z około 7.500. Nic takiego jednak nie nadeszło i Lodden musi już szukać szczęścia w side eventach.

_MG_8217_EPT6Bar_Neil_Stoddart.jpg
Johnny Lodden

Wśród innych ofiar pierwszego dnia znaleźli się również Luca Pagano, Jason Mercier i Arnaud Mattern. Wśród ocalałych, w kolejnych dniach zmagań ujrzymy natomiast Freddy'ego Deeb, Dragana Galica, Rolanda de Wolfe, Williama Reynoldsa oraz Benny'ego Spindlera.

_MG_8097_Neil Stoddart.jpg
Jason Mercier

Jutro przy stołach zasiądą kolejne setki zawodników, a wśród nich kolejny reprezentant Polski. Miejmy nadzieję, że podaży on śladami Nessiego i w następnych dniach imprezy, podobnie jak w Kijowie, będziemy mogli się ekscytować walką polskich graczy o miejsca płatne.